poniedziałek, 24 czerwca 2013

Atak klonów

    Kot domowy - "udomowiony gatunek ssaka z rzędu drapieżnych z rodziny kotowatych". Tak zapewne, przedstawiłaby to Pani Krystyna Czubówna. Ja widzę to trochę inaczej, coś mi tu nie pasuje.

   Jeżeli ktoś uważa, że jego życie jest nudne i przewidywalne, a chce to zmienić, nic nie uczyni tego lepiej niż kot, a najlepiej cztery koty.
Kwestią otwartą pozostaje odwieczne pytanie o przewagę (cytat z klasyka) "plusów dodatnich, nad plusami ujemnymi" takiej transformacji. Zapewne "plusy dodatnie" zwyciężają, ale nie obywa się bez ofiar.
Obalić napis - nie ma problemu, rozlać farbę - żaden problem, urządzić nocne, nielegalne wyścigi kartonów - przecież to ich specjalność, worki foliowe potrafią "robić" za pojazdy kosmiczne pędzące z prędkością światła. Idąc przez mieszkanie, w zupełnych ciemnościach, podnosząc stopę na 20 mm, musimy liczyć się z błyskawicznym doczepieniem wrotki w postaci kota. I to wszystko bez najmniejszego ostrzeżenia. Tłumacz się później człowieku ze swojego wyglądu. Co? Na kocie niby wywinąłeś orła? Taaa jaaasne... Nie kurka, dublowałem Bruce'a Willisa w nowej "Szklanej pułapce"! Jedno fascynuje mnie niezmiennie, mianowicie, niesamowity dar otwierania lodówki, samym tylko wpatrywaniem się w nią. Koty wiedzą, cierpliwość popłaca. No tak, cierpliwość, odpowiednie słowo...
   Swoją drogą, całe szczęście, że nie było przy nich zapisanych wskazówek, jak w filmie "Gremliny". Wystraszyłbym się mocno, gdybym przeczytał na kartce leżącej obok - "nie wystawiać na światło dzienne, nie dopuszczać do kontaktu z wodą, nie karmić po północy". A może jednak tam były jakieś zapiski? Są! "Napraw rower, nie pracuj do rana" - nie, to nie to, jakaś stara notka, ufff.
Nie ma lekko, trzeba przygotować się na wojnę! Nu pogodi Gremliny!



Jacek Grdeń



  "Mamusia" jest bardzo wstydliwa, nie przepada za paparazzi.


wtorek, 18 czerwca 2013

Gorący napis "Dream"

Jeżeli ktoś nie może już patrzeć na białe lub czarne napisy z drewna, z pewnością łaskawiej spojrzy na napis czerwony. Co ja piszę, przecież kolor czerwony nie musi prosić o łaską! Jest piękny i już!
      
Jacek Grdeń




wtorek, 4 czerwca 2013

Dziś po francusku - drewniany napis "Cuisine"

 Wbrew temu co sugeruje pierwsza część tytułu, nie zmieniam tematyki bloga. Żeby nie zostać posądzonym o nieczyste zamiary, zapobiegliwie uzupełniłem tytuł o drugą część, która niezbicie zaświadcza, że nadal funkcjonuję w tematyce liter i napisów drewna.
  
   Prezentowany napis przeznaczony był do zamocowania na ścianie. Jego gabaryty były znaczne, a materiał, z którego powstał - delikatny. W przypadku takich wyzwań jak to (duży, a tym samym kruchy napis), trzeba wykazać się umiejętnościami dalece niestandardowymi. Co mam na myśli? Już tłumaczę. Jeżeli ktoś wie, co to jest gimnastyka artystyczna, jest na dobrym tropie. Jeśli dodamy do tego konieczność posiadania co najmniej kilku rąk (w granicach siedmiu), otrzymujemy pełny obraz tych drastycznych wydarzeń. Osobę, która dokonuje takich czynności, możemy bez zbędnej przesady nazwać  Człowiekiem Gumą. Żeby niepotrzebnie nie narażać się na "drobne" złośliwości osób postronnych, lepiej wykonywać takie "akrobacje" w samotności i najlepiej przy zgaszonym świetle...Nigdy nie wiadomo, kiedy taka wiedza zostanie wykorzystana przeciwko nam. Lepiej dmuchać na zimne.

   Zawsze obiecuję sobie, że to był ostatni raz. Powiem więcej, nawet obliguję osoby z mojego otoczenia, żeby stanowczo i zdecydowanie powstrzymywały mnie od przyjmowania zamówień na bardzo duże napisy. Jakoś dziwnie i niezręcznie bym się czuł z ksywką "Człowiek Guma". Szczególnie w nawiązaniu do pierwszej części tytułu tego wpisu...


Jacek Grdeń

Cuisine-napis-drewno.jpg

Cuisine-drewno-napis.jpg

napis-cuisine-drewno.jpg