piątek, 17 października 2014

Mocowanie brzeszczotów włosowych

   Dziś również proponuję materiał filmowy. Jeżeli ktoś ma wątpliwości związane z mocowaniem piłek włosowych, to mam nadzieję, że po obejrzeniu prezentacji wszystko wyjaśni się. Omówione zaciski są stosowane w pilarkach  Hegner. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby takie mocowanie zastosować w innej maszynie. Szczególnej uwadze polecam uchwyt szybkozaciskowy, który jest w zasadzie niezbędny w przypadku wycinania kształtów wewnętrznych zamkniętych. Zastosowano w nim proste i praktyczne rozwiązanie, które sprawia, że brzeszczoty nie są deformowane w trakcie montażu. Zapewniam, że zaciski - potocznie zwane kamieniami - można obejrzeć na zdjęciach z każdej strony. Zapraszam.

                                                                                                                                                  Jacek



piątek, 10 października 2014

Jak literki w filmie grały

   Niniejszy blog funkcjonuje prawie dwa lata. W ciągu tego czasu zebrała się tu całkiem spora ilość zdjęć. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie każdy ma ochotę na zabawę w archeologa i żmudne poszukiwanie interesujących go "obrazków". W związku z tym postanowiłem zebrać najciekawsze zdjęcia i przedstawić je w formie małej prezentacji. Skromnie, kameralnie, bez efektów specjalnych rodem z Hollywood i intrygującej historii miłosnej z Bollywood. Jeżeli ktoś ma ochotę "rzucić okiem" na ten eksperyment, to zapraszam.

                                                                                                                                                   Jacek


niedziela, 5 października 2014

Listy do redakcji

    Tak sobie myślę, że chyba powinienem zaadaptować część bloga na kącik typu "Redakcja odpowiada na listy" lub "Listy do redakcji". W związku z tym, że specjalnie wydzielony folder w mojej poczcie elektronicznej jest wypełniony różnymi pytaniami od zainteresowanych (zachowuję tego typu korespondencję), postanowiłem w przyszłości poruszyć najbardziej nurtujące kwestie. Staram się sumiennie odpowiadać na pytania, zawsze.  Byłem przekonany, że na blogu jest już wszystko, co pomoże rozpocząć przygodę w pilarkami włosowymi. Okazuje się, że dużo wątpliwości wzbudza na przykład malowanie i wszystko, co tego dotyczy. Skoro tak jest, to wypadałoby obiecać, że podzielę się swoim doświadczeniem (nie takie rzeczy już obiecałem, co mi szkodzi obiecać). Wiele osób wykazuje daleko posuniętą nieśmiałość i woli zadawać pytania poprzez pocztę e-mail, w związku z tym duża część porad nie zostaje utrwalona w tym miejscu - na blogu. Mam nadzieję, że uda mi się to zmienić (chcąc być konsekwentnym powinienem powiedzieć następująco: nie takie rzeczy już zmieniałem).
                                                                                                 Jacek


środa, 3 września 2014

Drewniane litery w kącie stały

   Litery na załączonych zdjęciach grzecznie stoją i udają, że nic się nie stało. To pozory. Jedynym sposobem na okiełznanie i uspokojenie było nastraszenie ich, że pierwszego września pójdą do szkoły. W zasadzie, to tylko troszeczkę pomogło, całkowitą ochotę na wygłupy odebrało im dopiero obwieszczenie jesiennej ramówki telewizyjnej. Gdy "H" usłyszało, że będzie musiało obejrzeć wszystkie odcinki programu "Rolnik szuka żony", to zbladło i zaczęło krzyczeć jak opętana bohaterka "Egzorcysty". Gdy "O" dowiedziało się, że będzie musiało oglądać nową serię "Tańca z gwiazdami", to zaczęło się kołysać na boki i w końcu zemdlało. "M" natomiast - na samą myśl o reality show pod wieloznacznym tytułem "Kto poślubi mojego syna?" - rozpłakało się i obiecało, że już nigdy więcej, przenigdy. Gdy przyszła kolej na "E", to od razu zaczęło się jąkać i coś tam marudzić, nic nie zrozumiałem. Ale nie dziwię się, gdybym musiał oglądać takie hity jak: „Ukryta prawda”, „Dlaczego ja?” i „Trudne sprawy” (bo tym zagroziłem), to chyba na jąkaniu nie skończyłoby się. Obawiam się, że podzieliłbym los bohatera "Lotu nad kukułczym gniazdem", czyli zamknięcie w specyficznym zakładzie. Pocieszające byłoby tylko jedno - siostra oddziałowa Ratched nie pozwalała włączać telewizora.

                                                                                                                                           Jacek




piątek, 8 sierpnia 2014

Inicjały ślubne koloru kolorowego, a nawet różowego

   Można śmiało powiedzieć, że drewniane inicjały na stołach weselnych to już nieodłączny element nowej, ale już okrzepłej tradycji. Tak się składa, że jestem pośrednio zamieszany w ten proceder, co mnie zresztą cieszy. Drewniane litery odnajdują się w takich okolicznościach wyśmienicie, wręcz wzorcowo. Kolory tych ozdób to temat na długą opowieść, dziś jednak "występują" literki mające powiązania z szeroko rozumianym różem. Wiadomo nie od dziś, że kolor różowy ładny jest.

                                                                                                                                                Jacek


poniedziałek, 21 lipca 2014

"BON APPETIT" - naturalna sosna

   Bardzo się cieszę, gdy ktoś zażyczy sobie niemalowany napis. Przyznaję, że zdarza się to rzadko. Nie wiem dlaczego tak się dzieje, ale tak jest. Napis wykonany z sosny nie musi się prężyć i napinać, żeby być pięknym. Ten na zdjęciach nie jest mały, co daje dodatkowy bonus. W zasadzie piękno nie zależy od rozmiaru, ale różnie to bywa. Ja na przykład niedawno dowiedziałem się z reklamy telewizyjnej, że nie liczy się rozmiar samochodu... tylko rozmiar jachtu. Trochę się pozmieniało.

                                                                                                                                                      Jacek




czwartek, 26 czerwca 2014

Inicjały ślubne na wakacjach

   Prezentowane inicjały wykorzystały kilka ciepłych dni i relaksowały się. Robiły to, co uwielbiają - czyli nic. Leżenie na desce w promieniach słońca to wedle mojej wiedzy raczej "nic". Zapewne znajdzie sie ktoś, kto oburzy się i powie, że opalanie się to ciężkie i wyczerpujące zajęcie. Być może, być może, ale ja będę się upierał, że opalanie się to jedna z najnudniejszych rzeczy, jakie można robić. Zdania nie zmienię, jestem uparty. O przepraszam, mam lepsze określenie - jestem wytrwały w dążeniu do celu. Brzmi lepiej, zdecydowanie lepiej. Mówiąc szczerze, już nawet miałem sprawdzić, jak to jest pracować w pocie czoła na czerniaka, gdy nastała zima w czerwcu, szok. Jako osobnik ciepłolubny wystraszyłem się i nawet w przypływie desperacji zacząłem szukać wakacyjnej promocji kożuchów albo czegoś o podobnym zastosowaniu. Swoją drogą, jak to teraz będzie, będą zimowe kożuchy i letnie kożuchy? Jak je będzie można odróżnić? Dosyć, że człowiek szuka w "sieciówce" męskiego działu z ubraniami przez godzinę, to teraz jeszcze to. Koniec świata, teraz nawet lato przeciwko mnie. 
   Z tymi inicjałami też była afera, bo klientka chciała białe, a te spiekły się na brąz, ech. Jedno mnie jednak cieszy, nasi piłkarze zapewne świetnie radzą sobie na mistrzostwach w Brazylii, oczywiście na plaży Copacabana, bo tam można sobie poleżeć bez wygranych eliminacji.

                                                                                              Jacek




niedziela, 15 czerwca 2014

Grafitowy "dream"

   Dziś skromnie, "delikatny" napis w kolorze grafitu. Ozdoba jest już od dawna u swojej właścicielki, ale tak się złożyło, że nie było okazji na prezentację. Niestety, taki los spotyka większość moich napisów. Również często jest tak, że dopiero po nadaniu przesyłki przypominam sobie, że nie zrobiłem zdjęć. Na usprawiedliwienie mam tylko to, że zawsze wiem, że o czymś zapomniałem. Chociaż tyle.
   Wracając do napisu, a w zasadzie do jego koloru - chyba podświadomie znalazłem to zdjęcie. W ostatnim czasie mam swoisty festiwal kolorów dziwnych, dziwniejszych i najdziwniejszych, a grafit idealnie koi moje cierpienia powstałe w wyniku obcowania z tymi fuksjami i innymi cudakami.


                                                                                                                                                     Jacek